Znów nadchodzi czas wyborów
Ktoś z plakatów na nas patrzy
Spośród kilku partii-tworów
Chcą urządzić nam teatrzyk
Są przyjazne słowa, gesty
I że wszystko będzie super
Potem milkną manifesty
I nadstawić trzeba dupę
PiS, choć program nawet wdraża
Błędów Tuska nie powiela
Tylko trochę mnie przeraża
Że słuchają Izraela
Gospodarczo jakby lepiej
Afer mniej zdecydowanie
Mniej też rodzin biedę klepie
A to ważne niesłychanie
Są z SLD komuniści
Marzą w kolorze czerwieni
Że ich sen się kiedyś ziści
Ale nic się już nie zmieni…
Te komusze niedobitki
Wydziwiają co niemiara
Prują się aż widać nitki
Czas już im powiedzieć „nara”
Nawet ta Konfederacja
Swoją pozą nie zachwycą
Coś tam mówią, niby racja
Ale piszą cyrylicą…
Koalicja platformiana
Nadal szuka swego credo
Miało być, że lepsza zmiana
Lecz wychodzi „witaj biedo”
Całe w opozycji życie
Z lalką voodoo w kształcie kaczki
Mówią ciągle o korycie
Tylko dajcie głos polaczki
Jak PiSem gardzicie szczerze
A poglądów wciąż nie macie
Na wyborach w dobrej wierze
Kwadrat z KO zakreślacie
PSL do Sejmu też chce
Myśli co by było gdyby
Ciągle w swojej starej śpiewce
Że przyjazny wsi jest niby
Nic nie wyjdzie z tych pozorów
Wieś poznała się już dawno
Więc stracony czas wyborów
Bo się wciąż mijacie z prawdą
W kampanii ostatnie ciosy
Będzie już po wszystkim wkrótce
PKW podliczy głosy
I wybiorą nam przywódcę
Obyście wybrali mądrze
A nie stroniąc od przymiarek
Myślę, że się stanie dobrze
Jak obroni władzę Jarek