Ekstra jest pracować w korpo, robić „esajmenty”
Ciągle na total „stendbaju” swym „kejsem” przejęty
Skróty, „briefy”, procedury jak w siedzibie NASA
I cokolwiek byś nie robił, to musi być „asap”
Fotka z kubkiem frappuccino od dawna na „fejsie”
By pochwalić się swym biurkiem gdzieś na „open spejsie”
Kiedyś zwałby się sprzedawcą, dziś acount manager
W weekend można zrobić reset wyłączając pager
Żarcie – byle bez glutenu, tak w korpo zachwyca
Choć niewielu wie że gluten to zwykła pszenica
Gdy nie przyszedł pan Kanapka no a lunch być musi
Można z „kola” służbowego zadzwonić po sushi
Potem szybko znów do lapka w aktywnej sprzedaży
Bo że kredyt sam się spłaci, to się nie wydarzy
Nie skupienie już jest ważne, lecz „fokus” niestety
No a wszystko po to żeby wyrobić „targety”
Kiedy target osiągniety, zastrzyk premii fajny
Gdy nie były przekroczone konkretne „deadlajny”
Jak nie kochać korporacji, to jest super praca
Można nazwać coś „feedbakiem” jeśli to coś wraca
„Forwardować” można maile, bo to jest narzędzie
I z pewnością lepsze w smaku „latte” z dynią będzie
Jak klepnięty akcept szefa na „discount” ze sprzętem
A więc nadszedł czas najwyższy na „miting” z klientem
Ważne, by nie zepsuć „kejsu” bo gdy będziesz gapa
To wylecisz z tego „łorku” zaliczając „fuck’up”
Nudno byłoby bez korpo, w życiu same żale
Przecież takie fajne są te „frajdej casual’e”
Zimą pogoń za tramwajem może być tragiczna
Po pod rurki wszak nie mieści się odzież termiczna
Nieheteronormatywny „Mini” sobie kupi
Bank szwajcarskim frankiem mocno jego konto złupi
I tak mieszka w Wilanowie wraz z rasowym pieskiem
Chcesz go zwać informatykiem? A on jest „helpdeskiem”
Dba o częsty „bakap” w firmie, ogarnia serwery
I słuchają się go wszystkie korpokomputery
Czasem mama go odwiedzi i prezenty sprawia
Wnet się cieszy ze słoików ten rdzenny Warszawiak
Lecz i Bastian ma w swym życiu chyba jakiś cel
Jak nie wyjdzie, to naciśnie „control”, „alt” + „del”