Jestem kibol, narodowiec. Krzyczę Polska dla Polaków
Wróg Michnika numer jeden i komuchów źródło strachu
Nie uznaję tolerancji, z prawem też jestem na bakier
Każdej krzywdzie cudzoziemców przyklaskuję niczym klakier
Gdy nadchodzi wielkie święto – jedenasty listopada
Do śniadania piję wódkę, no i kominiarkę wkładam
W wyznaczone miejsce zbiórki idąc kamień chwytam w ręce
Anty policyjne hasła powtarzałem już w łazience…
Z całej Polski tłumy młodych, dzieci i też ich rodzice
Tak, to przecież jest margines. Patologia i kibice
Albo jeśli już dokładniej grupę tę ktoś nazwać woli
To usłużne media pieją, że to zwykły spęd kiboli
Bez ogłady, intelektu, przeciw Polsce – każdy przyzna
Drą się idąc ulicami coś że „Bóg, honor, Ojczyzna”
Płoną race, jest huk petard, ludzie zamykają okna
Ach jak ta dzisiejsza młodzież w przekonaniach jest okropna!
Całkowity brak wartości, krzyczą coś o patriotyzmie
Tylko po co, skoro Unia rządzić ma w naszej Ojczyźnie…
W kąt tradycja i religia, czy tożsamość narodowa
Ach niech żyje nowa Polska multi kulti kolorowa
Wszyscy niech kochają wszystkich, tak jak Niemiec i Holender
Szariat zamiast konstytucji. A za prawa dziecka – gender
I poprawność polityczna, a nie sprawiedliwość dziejów
Większy socjal dla nierobów, adopcyjne „tak” dla gejów…
Wkrótce już nam muzułmanie „konstytucję” swą przywiozą
Gdzie już w preambule będzie, że się można żenić z kozą
Jak się na to nie zgadzamy – media mieszać chcą nas z błotem
Wcale się nie zastanowią, jak tragicznie będzie potem
To nie rasizm, ksenofobia, nie nienawiść Matko Boska!
Ale o nasze dziedzictwo i przyszłość Polski troska
Wielki marsz bez awantury, hen biało czerwona fala
Wściekłość bierze cały mainstream, widmo zadym się oddala…
Stała bezczynnie policja, ich armatki całkiem suche
Więc Michniku, Lisie, Kraśko – chyba czas wyrazić skruchę
I przeprosić za jad złości – Szechter kreatura taka
Mam nadzieję że podzielisz wkrótce los gnidy Kiszczaka
A na waszych smutnych grobach będą chwasty zamiast kwiatów
Już przestańcie złą twarz Polski pokazywać ciągle światu
A jak wam się nie podoba to zabierzcie też Kuźniara
I wynoście się gdziekolwiek, byle bez powrotu. Nara!