Pan prezydent unika od krytyków chłosty
Choć Polska już płonie, a na pewno mosty
Wiosenne wybory mamy więc za pasem
Bronek już się cieszy, jak Putin Donbasem
Jego obóz zgodny, że nic się nie zmieni
Będzie reelekcja, naród Bronka ceni
Nie mogę nadziwić się wielkiej obłudzie
PO znowu szczeka, dostaje się Dudzie
Byle zmieszać z błotem i stłamsić rywala
A w sondażach od reszty utrzymać się z dala
Ten jednak się nie dał, ataki odpiera
Ludzi w sztabie Bronka ogarnia cholera
Płacą swoim cynglom, by gardzili PiSem
Ujada więc prasa wespół z panem Lisem
Że Duda co mówi – czyta z komputera
Zawiść tak im trzeźwość spojrzenia odbiera
Duda zaś wprost z głowy, tok przemowy wartki
Nie tak jak bronkowskie wypociny z kartki
Koledzy partyjni – i ci z koalicji
Świadomi są braków Bronka erudycji
Ten zaś nadal bredzi, nudzi niesłychanie
Jakby gdzieś otwierał leśne polowanie
Sens tego co mówi jednak całkiem marny
Bo głosują ludzie, nie dziki czy sarny
Pewny jest prezydent pozostania w górze
Choć już nie tak szumnie, że po pierwszej turze
PKW zapewne nieustannie ćwiczy
Ażeby właściwie móc głosy policzyć
Znów stos błędnych głosów wysypie się z urny
Przekaz wciąż bez zmiany – naród taki durny
A Bronek myśliwy ani myśli znikać
Tak go pasjonuje wielka polityka
Cokolwiek nie powie, budzi salwy śmiechu
Lecz go popierają i Olek i Lechu
Władza nieprzerwanie pro-sowietów nęci
Więc wciąż są przy głosie byli prezydenci
Zapewne nie będzie tutaj nic nowego
Bo układ na tronie wciąż chce myśliwego
Co stoi na straży i mierzy z dwururki
Chociaż nie odróżni lisa od wiewiórki
Ważne że posłuszny i pro putinowski
No i bez wścieklizny, jak ten Niesiołowski
Choć na większość pytań „nie wiem” odpowiada
A jak już coś powie, to nędzna tyrada
Panie prezydencie, czas najwyższy zatem
Aby przeprowadzić wyborczą debatę
Naprzeciw niech staną panowie dziś w szranki
I zaczną wyborcze swe wyliczanki
Plan Dudy już znamy, więc może się uda
By plany Komora usłyszał pan Duda
Niech Bronek kandydat pomysły da nowe
Bo stare wiadome -precz lasy państwowe
Wiek emerytalny podwyższyć być może
GMO wprowadzić, wszak mało jest schorzeń
A ja jak na razie to mu nie wybaczę
Że droższy w rządzeniu niż Margaret Thatcher
Że pała z dyktanda choć głową jest państwa
I kryje rządowe przekręty i draństwa
Czas stop już powiedzieć wstydowi, obłudzie
I nowym dać szanse, na przykład Dudzie
Choć i tak z zachwytu szczeka z PO zgraja
A jak to się skończy? Czekamy do maja.